Single post

Seks, krew i pożoga – czyli powrót Conana Barbarzyńcy

 

Nowy film o Conanie nie jest nawiązaniem do filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem lecz stanowi całkowicie nową opowieść o największym herosie jakiego wydała na świat Cimmeria. Młody Conan od młodości miał serce i duszę wojownika. Jednak zanim osiągnął swój pełny potencjał, był świadkiem barbarzyńskiego najazdu armii żądnego absolutnej władzy nad światem Khalara Singh’a. Całe plemię młodego Cimmeryjczyka zostało wycięte w pień, zaś on sam zmuszony był uciekać. Po latach tułaczki Conan zyskuje sławę i staje się niezrównanym wojownikiem, któremu nikt nie jest w stanie stawić czoła. Swoje instynkty i umiejętności wykorzystuje nie tylko do przetrwania, ale też do wypełnienia krwawej zemsty na mordercy ojca i reszty plemienia. Kiedyś nadejdzie dzień, gdy obaj staną twarzą w twarz i stoczą ostateczną walkę. Wcześniej jednak, Conan musi odnaleźć i ocalić ostatnią dziedziczkę odwiecznej mocy władców Acheronu. Jeśli tego nie zrobi, Singh złoży ją w ofierze i wskrzesi swoją żonę, dzięki której stanie się panem świata…

Odkąd w sieci zaczął krążyć pierwszy zwiastun ukazujący Jasona Momoa w roli tytułowej obawiano się, że nie sprosta on zadaniu. Czy słusznie? To jest kwestia dyskusyjna bo jednym ta nowa wersja zupełnie nie pasuje, innym zaś wręcz odwrotnie. Ja sam uważam, że Jason zagrał bardzo dobrze. To twardziel w każdym calu i wojownik pełną gębą. Z jego ręki trup ściele się gęsto, a kobiety same wpadają w jego ramiona. To jest Conan z moich wyobrażeń. Jest bezwzględny i brutalny dla wrogów, a jednocześnie delikatny dla kobiet, które hojnie go swoimi wdziękami obdarowują. Zupełnie nie rozumiem tych wszystkich pyskaczy, którzy jadą po tym filmie ile wlezie. O ile Conan Barbarzyńca w reżyserii Johna Miliusa (z niezapomnianą kreacją Schwarzeneggera) uważany jest za klasyk kina z gatunku heroic fantasy, o tyle mało kto wie, że Arnie za rolę w tym filmie dostał nominację do nagrody Złota Malina. Według mnie Momoa bardziej pasuje do tej roli niż Schwarzenegger, którego większość ludzi i tak kojarzy bardziej jako Terminatora niż Conana. Można się czepiać, że Conan Barbarzyńca 3D ma przewidywalny scenariusz, ale pierwowzór też jakoś scenariuszem nie powalał na glebę. Jedno co z pewnością odróżnia oba filmy to akcja i efekty specjalne. Te zdecydowanie są lepsze w najnowszej odsłonie i to jest oczywista oczywistość.  Myślę, że warto iść do kina i samemu sobie opinię wyrobić niż czytać „wielkich krytyków” w sieci. Doświadczenie życiowe mówi mi, że Polakowi zawsze trudno jest dogodzić i zawsze się znajdzie dziura w całym.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=ptC_KlAP_Ko]

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=ml6IbSmezV4]

Plusy:

  • Kreacja Jasona Momoa
  • Efekty specjalne na bardzo wysokim poziomie
  • Ron Perlman – uwielbiam tego aktora
  • Brutalny świat, w którym przyszło żyć naszemu barbarzyńcy, właśnie taki jaki być powinien

Minusy:

  • Cholerne oszukane 3D, które widać w napisach początkowych, same okulary mnie drażnią i nie dają komfortu oglądania. Opowiadam się w sposób zdecydowany za projekcjami w klasycznym 2D
  • Muzyka w wykonaniu Tylera Batesa jest taka jakaś bezpłciowa, że się tak wyrażę,. Ta Basila Poleudorisa ze starszej wersji Conana jest bez porównania lepsza, wyrazista i wpadająca w ucho.
  • Pomimo udanej kreacji Jasona Momoa, jedna rzecz bardzo się rzuca w oczy: ma zbyt delikatną twarz, wręcz jak pupa niemowlaka, a nie barbarzyńcy.

Moja ocena:   7/10

theme by teslathemes