Single post

Jestem mężczyzną i nie popieram „Czarnych protestów”.

W kontekście dzisiejszego „Czarnego piątku”, również postanowiłem zabrać głos. Miałem w tej sprawie milczeć ale nie wytrzymałem. Niech mi ktoś powie, skoro kobiety walczą o rzekome prawo wyboru, to w takim razie jaki wybór mają dzieci przeznaczone do terminacji? Niektórzy twierdzą, że to co rozwija się w łonie matki, nie jest człowiekiem. Mówią, że to jest tylko „zygota” lub „zlepek komórek”, jeszcze inni mówią, że to „pasożyt” lub „ciało obce”. Jednak nikt normalny nie powie swoim znajomym czy nawet członkom rodzin: „Ej słuchaj a jak tam Twoja zygota? Kiedy termin rozwiązania twojego zlepka komórek”?, „Urodził się wam już pasożyt”? Nikt też nie chwali się przed znajomymi mówiąc „Słuchajcie, spodziewamy się zygoty” albo „Nasz pasożyt urodził się dwa dni temu”. Kiedy jakąś rodzinę dotknie tragedia i kobieta poroni, nikt normalny nie powie „Straciłam zlepek komórek/płód/zygotę/pasożyta”. Każdy normalny człowiek powie, że stracił DZIECKO.

Dla mnie ten cały protest to kolejna antyrządowa szopka. Dziwię się kobietom, że dają sobą tak manipulować zarówno rządzącym jak i feminazistkom, które tak naprawdę mają w dupie dobro kobiet.

Jestem mężczyzną/ojcem/katolikiem, a jednocześnie jestem za utrzymaniem obecnie obowiązującego prawa w zakresie dopuszczalności aborcji. Uważam, że nie powinno się nic w tej materii zmieniać, w którąkolwiek stronę.

Bywają bowiem sytuacje skrajne, jak np. gwałt, zagrożone życie matki czy też nieodwracalne uszkodzenie płodu ludzkiego. Ale jak mówiłem, to są sytuacje ekstremalne i można zrozumieć prawo kobiety do aborcji. Natomiast traktowanie usunięcia ciąży jako środek antykoncepcyjny, remedium na zbyt mały metraż mieszkania, wpadkę etc., budzi mój zdecydowany sprzeciw.

Niestety, paradoksalnie zamiast walczyć o większe nakłady na edukację, miejsca w żłobkach/przedszkolach, pomoc pracującym rodzicom, większe zaangażowanie ojców w wychowanie dzieci, kobiety wychodzą na ulice żeby zalegalizować aborcję jako środek antykoncepcyjny. Jeśli ktoś mówi, że dzisiejsze protesty nie mają na celu legalizacji aborcji na życzenie, to proszę sobie dokładniej przeczytać postulaty środowisk feministycznych, gdzie znajdują się żądania  ABORCJI NA ŻYCZENIE. Przecież one nagle zdania nie zmieniły. Za organizacjami feministycznymi stoi potężne lobby proaborcyjne i wielkie pieniądze, stąd trudno oczekiwać, że poglądy feministek nagle się zmienią. Jeśli któraś z Was – Drogie Panie nie zwróciła na to uwagi, to znaczy, że Was zmanipulowano i cichaczem forsowano coś, z czym może nawet się nie zgadzacie.

Chciałbym również odnieść się do pewnej grupy mężczyzn. Zadziwiające jest to, że wielu z nich na co dzień nie pomaga w wychowywaniu dzieci, bądź nawet nie chciałoby się dziećmi zająć, ale nagle przy czarnych protestach zaczynają się uaktywniać zgrywając wielce troskliwych i kochających. Nic bardziej mylnego. Wielu mężczyzn wolałoby żyć w związkach, gdzie nie ma dzieci, bo nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za swoje potomstwo, co w każdej chwili pozwoli im ulotnić się z życia kobiety, gdy coś pójdzie nie po ich myśli, albo zwyczajnie kobieta im się znudzi. Z tego samego powodu tacy mężczyźni chcą oddać możliwość decydowania o wszystkim – kobietom, samemu unikając odpowiedzialności, a potem jest płacz, zgrzytanie zębami, że nie mają na nic wpływu poza comiesięcznym wysyłaniem alimentów i sporadycznymi kontaktami z dziećmi, o ile pani i władczyni dziecka na nie łaskawie zezwoli.

Kolejny raz spycha się dzieci i mężczyzn do roli istot, które nie mają nic do powiedzenia. Jak to szło? „dzieci, faceci i ryby głosu nie mają”.

Żeby sprawa była jasna: nie mam nic do samych protestów (ludzie mają prawo manifestować i protestować) o ile ich organizatorzy nie przekłamują i nie manipulują. Niestety robią i jedno i drugie. Nie tak dawno temu Wysokie Obcasy opublikowały tekst mówiący o tym, że „aborcja jest OK”. Pisali też o „aborcyjnym dream teamie”. Ku mojemu zaskoczeniu nawet wierne czytelniczki tego szmatławca się oburzyły. Warto sobie zadać pytanie dlaczego temat aborcji wraca jak bumerang i komu zależy na podsycaniu niepokojów, wokół tego tematu? Dla mnie, z jednej strony to jest kolejna zasłona dymna. Rząd pewnie szykuje kolejny wałek, który przepchnie bo nikt nie zwróci na to uwagi. Nie zdziwię się, gdy znowu się okaże, że do zaostrzenia przepisów w przedmiocie aborcji nie dojdzie. Oczywiście kobiety znowu odtrąbią swój „sukces”, ale taki Kaczyński będzie wiedział lepiej. Podam prosty przykład. Pamiętacie może pierwsze czarne protesty? W tym samym okresie były bardzo ważne głosowania nad ratyfikowaniem umów TTIP i CETA. Głosowania te, przeszły pod nosem Polek i Polaków, dzień po czarnych protestach. Wiecie dlaczego? Bo nie było komu protestować. PiS odrobił lekcję z czasów PO i masowych protestów przeciwko ACTA. I za każdym razem wyciąga aborcję jak królika z kapelusza. Pytanie brzmi ile razy można się nabierać na te same sztuczki? Z drugiej strony jest to okazja do kolejnego ataku na rząd i jego politykę.

Załóżmy jednak na chwilę, że aborcja na życzenie ma być dostępna, to dlaczego według zachcianki kobiety, skoro połowa materiału genetycznego dziecka należy do mężczyzny? Dlaczego mężczyzna nie ma nic do powiedzenia na ten temat? I dlaczego nikt nie kładzie nacisku na współodpowiedzialność mężczyzn za to nowe życie, za które odpowiadają zarówno kobieta jak i mężczyzna? Czy mężczyźni mają „prawo” jedynie do przytakiwania pro aborcjonistkom, płacenia alimentów i (ewentualnie) weekendowych spotkań z dziećmi? To są te „równe prawa”, o których tak wiele się mówi?

Zwracam również uwagę na to, co piszą zwolenniczki pro choice. „Śmieszy mnie, gdy mężczyźni wypowiadają się na temat macic”. Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że bez współudziału mężczyzny nie da się zajść w ciążę. Mężczyźni mają swój (nomen omen) wkład w sferze prokreacji i z mojej dotychczasowej wiedzy wynika, że kobiety nie przyswoiły (jeszcze) zdolności do samozapłodnienia. Inne piszą: „Jeśli nie chcesz aborcji to jej nie rób, ale nie zabraniaj innym”. I na to również mam kilka opcji. Nie chcesz ciąży – nie współżyj (to najpewniejszy sposób żeby nie zajść w ciążę), jeśli jednak ktoś się zdecyduje na współżycie – można się zabezpieczać ale i tu (jak powszechnie wiadomo) istnieje ryzyko zajścia w ciążę. Istnieją również pewne zabiegi, po których ciąża nie grozi. Jeśli co niektóre osoby czują się pokrzywdzone perspektywą zajścia w ciążę, można się im poddać, a później już tyko zabawa i „moja macica/wacek moje ciało, moja sprawa”. Zatem może nadszedł czas na legalizację w Polsce sterylizacji?

A jeśli ktoś legalizację aborcji argumentuje w taki sposób: „Lepiej dokonać aborcji, żeby potem dziecko nie tułało się po rodzinach zastępczych i domach dziecka” – powiem tak: Zróbcie potężny rozbieg, a ściana sama was znajdzie. Zamiast zabijać lepiej dać dziecku szansę, że znajdzie je ktoś, kto je pokocha i da normalne życie. Przecież jest wiele rodzin borykających się z bezpłodnością, które z pocałowaniem ręki adoptują dziecko.

Pamiętajcie: Seks jest dla ludzi dorosłych, dojrzałych i w pełni świadomych konsekwencji, jakie ze sobą niesie. Jeśli ktoś świadomie wkracza na tą drogę, musi się liczyć ze skutkami dokonanego wyboru.

theme by teslathemes