Single post

Dobry feminizm popieram, zły zwalczam – Czyli dlaczego nie popieram dzisiejszych feministek?

Dzisiejszy wpis jest pokłosiem wielu burzliwych dyskusji na moim facebookowym profilu na temat feminizmu, aborcji, władzy rodzicielskiej, alimentów etc. Tym razem skoncentruję się na tym pierwszym. Wielokrotnie byłem pytany o to jaka jest moja definicja feminizmu? Nie chciałbym, żeby mój wpis na Facebooku szybko zniknął w gąszczu innych udostępnianych przeze mnie treści, toteż mam nadzieję, że uda mi się odpowiedzieć tutaj na niektóre pytania. I tu zrobię ukłon w stronę jednej z moich znajomych, której dość dawno temu obiecywałem, że się do tego odniosę. Niestety różne życiowe okoliczności sprawiały, że popełnienie tego wpisu odwlekło się w czasie.

Może to zaskoczy co niektóre osoby ale… ja nie mam własnej definicji tego zjawiska bo nie potrzebuję tworzyć takowych na swoje potrzeby. Niemniej jednak jakoś temat trzeba ugryźć zatem posłużę się definicją, którą można znaleźć w Wikipedii.

  • „Feminizm (łac.femina ‘kobieta’) – ideologia, kierunek polityczny i ruch społeczny związany z równouprawnieniem kobiet. Istnieje wiele nurtów feminizmu, odróżniających się stanowiskami w takich kwestiach jak np. prawa kobiet i płeć kulturowa. (…) Podstawą programu feminizmu jest dążenie do emancypacji kobiet i równouprawnienia płci, zarówno pod względem formalnym, jak i faktycznym. Feminizm zajmuje się też problemem kobiecości, konstrukcją płci kulturowej, oraz zwiększeniem udziału kobiet w różnych obszarach życia. Od lat 60. XX wieku wysunięto postulaty dotyczące uwzględnienia roli kobiet w historii, w której pomijano ich dorobek i osiągnięcia.”

Rzecz jasna nie będę się tutaj rozpisywać na temat rozwoju feminizmu, jego rodzajach etc. Podstawowe informacje każdy spokojnie może sobie wyszukać. Bardziej zależy mi na przekazaniu Wam tego, co mi się w feminizmie nie podoba i jaki on w mojej ocenie być nie powinien. Będę tutaj bazować na obecnej sytuacji w Polsce.

Do niniejszego wpisu potrzebne mi będzie jeszcze kilka innych definicji i tu znów posłużę się Wikipedią z jednym wyjątkiem: przedstawię swoją definicję feminazizmu.

  • „Mizoginia lub mizoginizm (grec. μῖσος, misos – nienawiść, γυνή, gyne – kobieta) – nienawiść albo silne uprzedzenie w stosunku do płci żeńskiej. Często bywa też przyrównywany do antykobiecego seksizmu lub mizoandryzmu. Generalnie jest uważany za stosunek mężczyzny wobec kobiet, ale niewykluczona jest sytuacja, w której również kobieta może cechować się postawą mizoginistyczną. W wielu przypadkach jej podłożem może być ukryty lęk, np. lęk mężczyzny przed funkcją rozrodczą kobiety, kompleks niższości, lęk przed zemstą kobiety. Mizoginia może mieć również podłoże we wcześniejszych, przeżytych przez mężczyznę traumatycznych doświadczeniach, spowodowanych przez kobiety, jak wykorzystanie seksualne, zdrady małżeńskie, znęcanie psychiczne lub fizyczne.”
  • „Mizoandria lub mizoandryzmmizandria (st.gr. μῖσος, misos – ‚nienawiść’; ἀνδρός, andros dopełniacz od ἀνήρ, anér – ‚mężczyzna’) – nienawiść lub silne uprzedzenie w stosunku do mężczyzn. Julie M. Thompson łączy zjawisko mizoandrii z zazdrością wobec mężczyzn, w szczególności z freudowską teorią zazdrości o penisa. Według niej mizoandria jest przebiegającą na poziomie emocjonalnym reakcją kobiet na dyskryminację i uprzedzenia społeczeństwa patriarchalnego.”
  • „Seksizm (z ang. sexismsex – „płeć”) – pogląd, że kobiety i mężczyźni nie są sobie równi lub że nie powinni posiadać równych praw. Zazwyczaj sprowadza się do „wiary w wyższość mężczyzn i wynikających z niej dyskryminujących zachowań wobec kobiet”.Chociaż, z uwagi na źródłosłów, „[W] podstawowym znaczeniu, »seksizm« oznacza nieuczciwą dyskryminację z powodu płci”, „w bardziej precyzyjnym i konkretnym znaczeniu (…) »seksizm« odnosi się do historycznej i globalnie powszechnej formy dyskryminacji kobiet”. Często oznacza przekonanie, że mężczyźni są lepsi od kobiet i zasługują na to, by sprawować nad kobietami kontrolę. Szczególną odmianą seksizmu jest seksizm językowy. Termin pojawił się w latach 1960, mając na celu stworzenie analogii ze słowem rasizm – uważano, że negatywne stereotypy dotyczące kobiet grają podobną rolę społeczną, co negatywne stereotypy dotyczące koloru skóry: „Postawy seksistowskie prowokują takie zachowania jak molestowanie seksualne, zaczepianie na ulicach, niesprawiedliwa polityka zatrudniania”.
  • „W kontekście rozważań nad seksizmem pojawiło się pojęcie dyskryminacji ze względu na płeć (ang. sex discrimination), odnoszące się do założeń prawnych i postaw zwyczajowych mających na celu „rzeczywistą dyskryminację kobiet”. Początkowe rozumienie seksizmu jako postawy patriarchalnej, gdzie ofiarami dyskryminacji były wyłącznie kobiety, może przybierać obecnie znaczenie szersze, obejmujące wszelkie formy dyskryminacji ze względu na płeć, której ofiarami mogą być tak kobiety, jak i mężczyźni. Nie jest to jednak jedyna koncepcja występująca w literaturze przedmiotu. W niektórych współczesnych definicjach pojęcia podkreśla się, że istotą seksizmu jest władza i kontrola, w zdecydowanej większości przypadków negatywnie doświadczająca kobiet. Jako przykład dyskryminacji ze względu na płeć, której ofiarami padają mężczyźni w raporcie z 2009 roku wskazano praktykę dawnych RODK.”
  • Feminazizm – Postawa części wojujących feministek, nienawidzących bądź są skrajnie uprzedzonych do mężczyzn, wyraźnie dominują nad mężczyznami traktując ich jak gatunek „gorszego sortu”. Feminazistki to kobiety sytuujące się wyłącznie w roli ofiar, a mężczyzn sytuują wyłącznie w roli oprawców, zwalczają mężczyzn w każdy możliwy sposób. Wszędzie doszukują się seksizmu, molestowania, często widzą w mężczyznach potencjalnego przemocowca, gwałciciela lub pedofila. Deprecjonują mężczyzn jako ofiary przemocy fizycznej/psychicznej/seksualnej ze strony kobiet, nierzadko są również zwolenniczkami swobodnego dostępu do aborcji. W naszym kraju feminizm wyzwala w wielu ludziach ambiwalentne odczucia. Z jednej strony podkreśla się, że feminizm (i co za nim idzie feministki) dąży do równouprawnienia kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym, społecznym, politycznym i kulturowym. Z drugiej strony bardzo często można się spotkać z absurdami, które głoszą feministki – szczególnie te radykalne (lub wojujące jak kto woli), które nierzadko nazywa się wręcz pogardliwie „feminazistkami”.

Trafiłem kiedyś na taki cytat napisany przez jedną z matek: „Wychowam cię synu tak, żebyś szanował ludzi. Wychowam cię tak, żebyś nie odwracał wzroku, ale szukał. Wychowam cię chłopcze na mężczyznę” – W swoim życiu widziałem już wielu „wychowanych na mężczyzn” przez matki i niestety nic dobrego z tego nie wyszło. Najwyższa pora zrozumieć, że dziecko potrzebuje obu wzorców – męskiego i żeńskiego. Nie da się policzyć ilu ojców zostało pozbawionych możliwości wychowywania swoich dzieci, które w imię chorej nienawiści do ich ojców zostały wręcz zawłaszczone przez matki. To jest idealne podłoże do stworzenia emocjonalnych kalek i mocno dysfunkcyjnego społeczeństwa. Dodajcie sobie do tego wojujące feministki, notorycznie podważające znaczenie męskości/ojcostwa i otrzymacie pełne dzieło zniszczenia. Jeśli niektóre kobiety traktują choćby spojrzenie w ich stronę jako gwałt, powiedzenie „Dzień dobry” czy „Uśmiechnij się” postrzegają jako przejaw molestowania seksualnego, przepuszczenie w drzwiach jako przejaw seksizmu a zaoferowanie pomocy za „podważanie kobiecej siły” to lepiej nie zrobić nic, niż bujać się po sądach przez jakąś nawiedzoną kobietę, której ktoś wyprał mózg przez co może komuś narobić wielu problemów. Szczęśliwie (póki co) nie trafiam na osobników płci żeńskiej, którym moja uprzejmość mogłaby w jakikolwiek sposób uwłaczać a jako człowiek, który zazwyczaj stara się w miarę możliwości pomagać, nie widzę nic złego w przytrzymaniu kobiecie drzwi, ustąpieniu miejsca w autobusie etc.

Chciałbym na koniec poruszyć jeszcze jedną kwestię. Kilkukrotnie spotkałem się z opinią, że jeśli ktoś (mężczyzna lub kobieta) krytykuje feministki i jest antyfeministą to z pewnością musi nienawidzić kobiet. Nie wiem kto wpadł na tak durną tezę ale dla mnie to jest straszna bzdura. Bycie antyfeministą wcale nie oznacza niechęci czy też nienawiści do kobiet. Bycie feministą polega na punktowaniu absurdów i patologii, które są następstwami działań feministek. Wystarczy się tylko rozejrzeć, żeby to dostrzec.

Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że tematu nie wyczerpię jednym wpisem, gdyż jest to jedynie promil promila z tego, co dałoby się napisać a w sumie na moim facebookowym profilu możecie znaleźć (na bieżąco) wiele kwiatków, którymi raczą nas współczesne feministki. Bywa śmiesznie i strasznie zarazem…

P.S. Wspomniane wcześniej RODK – Rodzinne Ośrodki Diagnostyczno Konsultacyjne (obecnie OZSS – Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów), stanowią filar orzecznictwa polskich sądów rodzinnych – to na podstawie opinii OZSS sąd wydaje postanowienia dotyczące sprawowania pieczy czy kontaktów z dziećmi. Wiele środowisk ojcowskich odnosi się krytycznie do ich działalności wskazując, że instytucja ta jest nadmiernie sfeminizowana, co przekłada się na stereotypowe postrzeganie mężczyzn/ojców i ich obecności w życiu dzieci. Jeśli dajmy na to trafimy na biegłą „po przejściach” albo wojującą feministkę, to jaką mamy gwarancję, że nie będzie do nas uprzedzona? Warto nadmienić, że opinie OZSS mają wpływ na całe rodziny przez długie lata.

 

 

 

theme by teslathemes